Po panelu dyskusyjnym “Polskie marki eksportowe” na Forum Krynica wszedłem w polemikę z prof. Gwiazdowskim nt. szybkości inwestycji w… stajnię dla owiec, wymagającą wg. pana Profesora zebrania pozwoleń w 15 miesięcy (!) przez nieobecnego na sali Romana Kluskę, który po tzw. aferze Optimusa przebranżowił się z IT na hodowlę kóz (nie owiec) i jak hale produkcyjne budował w 3 miesiące na początku lat 90-tych, 6 miesięcy pod koniec lat 90-tych tak już w XXI wieku miał potrzebować 15 miesięcy na budowę rzeczonej stajni (pytanie na ile sztuk ta “stajnia” ale do 150 m2 to dość prosta sprawa – ŁD). Ale przepisy to nie jedyny powód dlaczego mamy tak mało marek eksportowych w Polsce.
Anegdota prof. Gwiazdowskiego była nawiązaniem do inwestycji p. Ryszarda Florek, założyciela FAKRO, jednej z niewielu firm eksportowych w Polsce, która odniosła sukces globalny w halę produkcyjną w Chinach, która bez żadnych pozwoleń budowlanych mogła być wybudowana w szczerym polu gdyż eksporterom tam się ułatwia działalność.
Ostatecznie kupił inną firmę w 24 godziny później w chińskim parku technologicznym dla pewności inwestycji a w 3 miesiące uruchomili produkcję zaś urzędnicy wypełniali dokumenty za niego jedynie wskazując gdzie ma się podpisać. Dodatkowo na lotnisku witano go z kwiatami i zapraszano na kolację z burmistrzem a na wieżowcu była flaga z napisem “Witamy Ryszarda Florka, inwestora z Polski”.
„Natomiast w Polsce na lotnisku zamiast pani z kwiatami czekałoby na niego CBA z kajdankami” – śmiał się prof. Gwiazdowski na poważnie już mówiąc o ograniczeniach wolności gospodarczej, gdyż przepisy w Polsce utrudniają rozwój przez nadmierne ich skomplikowanie przez państwo będące czasem też efektem lobby korporacji dbających o swoje przewagi rynkowe (np. transport w UE).
Powtarzał jednak raczej pozytywny obraz Polski jako najszybciej na świecie rozwijającego się kraju obok Chin, który już w 35 lat tak bardzo się rozwinął, że potrzeba jeszcze “tylko” trochę więcej czasu (ale tu pytanie czy mamy tyle czasu? ŁD)
Wg. Profesora potrzeba też więcej podejmowania ryzyka gdyż przedsiębiorcy MŚP reinwestują głównie zyski bez zaciągania kredytów (pierwszy raz słyszałem o właścicielach firm nie podejmujących ryzyka – ŁD) zaś urzędnicy i politycy w spółkach państwowych to cyt. “idioci, tchórze albo złodzieje” bojący się ryzyka zaś nieliczni odważni często są zmieniani szybko i krytykowani (Prezes Jagielło z PKO inwestujący w BLIKa jest dobrym przykładem, że się mimo wszystko da – ŁD).
Pan Ryszard Florek wtórował prof. Gwiazdowskiemu jeśli chodzi o skomplikowane przepisy w Polsce podając za przykład Chiny gdzie nie ma takich zbędnych kosztów a biurokrację zlałatwili dla jego inwestycji urzędnicy z parku technologicznego co poza kosztami pracy znacznie utrudnia inwestycje w Polsce (a w MŚP chęć zatrudniania – ŁD).
Co do czasu to raczej uważa, że w branżach tradycyjnych czas budowy firm eksportowych już się skończył i “żadna firma nie ma szans” w skali globalnej z racji już zajętych miejsc przez kraje zachodnie (co część słuchaczy zdziwiło) choć jednocześnie podkreślał, że wyjście zagranicę jest koniecznością gdyż inaczej w końcu firma upada. Za najłatwiejszy kierunek ekspansji zagranicznej uważa Europę Wschodnią, mniej dbającą o patriotyzm gospodarczy (być może przez mniejszą zamożność społeczeństw – ŁD).
Podał też przykład bliższej nam Szwajcarii, w której mimo oferowania po 30% niższej cenie produkcję schodów poza oknami firmy Fakro, kontrahent wolał współpracować z droższym ale lokalnym producentem aby dbać o krajową gospodarkę i nie być pomijanym przy decyzjach zakupowych Szwajcarów wobec ich patriotyzmu gospodarczego (w Polsce go brakuje). Z kolei budowa stacji narciarskiej w Austrii ma być 2x tańsza (tu zabrakło szczegółów) a przy negocjacjach z Danią ich premier miał zagrozić polskiemu, że nie popłynie gaz rurociągiem w sytuacji jeśli pewnej duńskiej firmie, z która rywalizowało Fakro, stanie się “krzywda”.
W konkluzji uznał, że zamiast kolejnych agencji rozwoju należy wspierać liderów (pewnie jak w Chinach i Danii – ŁD) i pozwolić Polakom inwestować w CPK (ależ to.jest rewolucyjna myśl! – ŁD).
Tymczasem zdaniem pani Agnieszki Pala, manager agencji rozwoju Business Centre in Małopolska, wsparcie typu jak znaleźć partnerów zagranicą dostosowując oferty i działania do specyfiki danego kraju podczas targów, szkoleń i konferencji jest przydatne. Zwróciła też uwagę na rozwój największych firm eksportowych w Nowym Sączu i Częstochowie a nie w Krakowie i Warszawie co zdaje się przeczyć koncepcji rozwoju jedynie dużych aglomeracji.
Filemon Shaded, Strategic Director w Legimi, kładł nacisk na konieczność rozwoju najpierw na dość dużym rynku wewnętrznym w Polsce a potem, gdy już produkt i firma będą stabilniejsze, wchodzić na rynki zagraniczne jak naturalnie pobliskie Niemcy, które wymagają wysokiej jakości i sprawdzają czy produkt / usługa są z Niemiec decydując o zakupach i interesach. Wg. niego uczestnictwo w Unii Europejskiej ułatwia eksport.
W przypadku nowoczesnych technologii uważa iż ekspansja wydaje się być łatwiejsza gdyż można się wybić na innowacji lub lepszej realizacji usług bez efektu skali do czego nie trzeba tak dużego kapitału jak w branżach tradycyjnych za to posiadamy ogromny kapitał ludzki w IT, który “wystarczy opakować w produkt”. Za to wg. prof. Gwiazdowskiego ogólny kapitał ludzki w formie wysokiego % wykształconego społeczeństwa się nam “rozjechał” (m.in. w centrach usług korporacji i call center co wobec automatyzacji A.I. podobnie jak czy braku ofert pracy dla mniej doświadczonych programistów widać w falach zwolnień grupowych w Krakowie – ŁD).
Pod koniec padł też znamienny przykład zbiornika retencyjnego, którego budowa w Polsce ma kosztować 5000 zł a dokumentacja 150 000 zł (podczas gdy z mojego doświadczenia jest na odwrót – ŁD) jednak mimo przeszkód prawnych w rozwoju gospodarczym prof. Gwiazdowski zdawał się mieć pozytywne przekonanie o konieczności czasu a pan Ryszard Florek wskazał możliwość uwolnienia energii i pieniędzy Polaków m.in. przez inwestycje obywateli w CPK co było świetnym wstępem przed kolejnym panelem dyskusyjnym o niedasizmie i inwestycjach w Polsce, który opisałem w tym artykule: …
PS. W przypadku stajni dla owiec w www.sagulowka.pl wystarczyło 1 zgłoszenie budowy i starostwo miało 1 miesiąc na zgłoszenie ew. uwag a ich brak oznaczał domyślnie brak uwag a więc i przeciwwskazań do inwestycji, która trwała rekordowe 3 dni i można ją podziwiać na Podhalu w agroturystyce Sagułówka we wsi Sieniawa i gminie Raba Wyżna.